wtorek, 20 sierpnia 2019

Nieobecność admina

W czwartek wyjeżdżam, dlatego będę nieobecna do końca sierpnia. Wrócę 1 września, ale do tego czasu, wszystkie opowiadania wysyłajcie do moderatorki Billie. Kontakt jej znajdziecie w prawej kolumnie w "Kontakt, opiekunowie".

Od Oliviera cd. historii Kaspiana


Zakręcił butelkę, podążając wzrokiem za blondynem, który nieudolnie starał się nie zataczać. Nie zwlekając więcej podszedł do niego, przerzucając sobie jego rękę przez ramię.
- Fakt, sen ci się przyda – powiedział, pomagając mu zdobyć schody. Kawałek po kawałku. - Taki upity jesteś ciężki – zaśmiał się delikatnie.
- Spierdalaj. To ciało młodego boga! - ryknął, cichnąc.
- Tak, wiem. - rzucił Hamilton, nie chcąc dalej przekomarzać się ze współlokatorem. Poprzedni temat był na tyle trudny, że wolał odpuścić ten jeden raz.
Doprowadził go do sypialni i położył na łóżku. Sięgnął po swój koc, ten którym był owinięty Scott można powiedzieć zaginął w drodze powrotnej.
- To twój – prychnął, kładąc się.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Od Kaspian'a cd. historii Oliviera

Stojąc w sklepie, gdy brunet wybierał produkty, Scott zauważył starych znajomych. Nie myśląc wiele, oddalił się jak najdalej, żeby tylko go nie poznali. Niech nie podchodzą, trzymają się z daleka! Nerwowo ruszył po alkohol. Miał się trzymać jak najdalej od przeszłości, wizyta w jego rodzinnym mieście nie pomaga. Ma nadzieję, że więcej nikogo nie spotka. Nie chce dostawać komentarzy na temat wyglądu, ubioru czy głupiego makijażu.
Zabrał z kuchni miskę z wodą, butelkę wódki i ruszył do pokoju. Rozebrał się i odkręcił butelkę, napił się. Zaczął zaplatać warkocz, by te niesforne pierzaste włosy się ogarnęły. Miał odciski na dłoniach od kosy. Od dawna się tak nie zmachał przy pracy. Że też się na to zgodził! Nie nadaje się do takich rzeczy, już wolałby sprzątać. Zmył makijaż, nienawidzi siebie bez niego i narzucił na lusterko jakąś bluzkę. Byleby nie patrzeć na siebie, z tymi plamami. Jeszcze prócz tych plam, były ślady po piegach z henny. Rozłożył swoje nowe kosmetyki na parapecie wraz z pędzlami. Jak to dobrze, że ludzkość wymyśliła makijaż. Przecież nie wychodziłby już wcale z domu, gdyby nie on! Powiesił ciuchy na wieszakach w szafie, nie zamykał jej, gdyby to zrobił, mógłby coś pognieść, upychając tam wszystko.

Od Michaiła cd. historii Rafaela

Powrót do domu minął Mishy bez większych przeszkód. Choć w powietrzu nadal czuć było duchotę, z minuty na minutę zastępował ją wieczorny, orzeźwiający chłód. Niemrawe podmuchy wiatru przyjemnie otulały twarz odzianej w czerń postaci, niespiesznie poruszającej się opustoszałym chodnikiem. Mierzwione nieregularnymi muśnięciami włosy opadły mężczyźnie na czoło, wzrok miał wbity przed siebie, choć nie przestawał obserwować reszty otoczenia kątem oka. W jego umyśle skutecznie utkwił Salieri, a w szczególności zadanie, jakie mu powierzył. Blondyn mógł dostrzec jego potencjał po samych ruchach dłoni – nie mógł nie zauważyć zgrabnych, wyćwiczonych gestów i pewnego chwytu. Dopiero za jakiś czas miało się okazać, czy wszelkie pozytywne opinie zasłyszane na temat umiejętności szatyna miały związek z rzeczywistością, lecz Valtersen miał już pewne nadzieje związane z nowym współpracownikiem. Jedynym potencjalnym problemem, jaki zdążył rzucić mu się w oczy, był sam charakter zielonookiego. Dość pocieszny, ale chaotyczny i żywy umysł wydawał się należeć do typu człowieka przyciągającego kłopoty wszelkiej maści. Misha był niemal pewien, że jeśli Rafael prędzej czy później sam się przypadkiem nie zabije, to on będzie musiał ratować mu tyłek lub licytować się o jego głowę.

Od Oliviera cd. historii Kaspiana

Jest… okey? Tak, zdecydowanie. Musi tak o tym myśleć, inaczej to wszystko… Chciałby powstrzymać te przeklęte wspomnienia napływające mu do głowy. Owinął się ciaśniej kołdrą, jakby miała go obronić przed troskami. Łóżko może i było stare, ale nie licząc sypialni Vincenta, to ten materac był naprawdę wygodny. W tej cholernej piwnicy takiego nie miał. No tak, brat. Kiedy Kaspian wyszedł musieli porozmawiać, a dopytywanie doprawdy go w tamtym momencie zirytowało. Stwierdził, że pojadą ze Scottem bez Pinkie Pie, on i tak powinien się zając szukaniem typków, którzy przegonili blondyna z jego własnego mieszkania i przewrotem politycznym. Dostał od niego telefon, którego tak łatwo nie namierzą. Zanim pojechał po znajomego wypłacił jeszcze gotówkę, żeby nie płacić kartą i nie zostawiać śladu. Jeśli będzie udawać silnego, to może siła sama do tego przyjdzie? Miał taką nadzieję.